16 maja 2017

W odwiedzinach u moich francuskich dziewczyn...

…Col de Marie-Blanque i Col d'Aubisque.

Kolejna źle przespana noc nie zwiastowała powodzenia w realizacji zaplanowanej trasy, a ta obejmowała drogę, którą już za miesiąc pojadą uczestnicy Quebrantahuesos 2017, wzbogaconą o morderczy podjazd pod Col d'Aubisque. Godzinę wyjazdu przekładałem kilkakrotnie. Nie udało się wstać o godzinie 6:00, 7:00, 8:00 i 9:00. Z domu wyjechałem dopiero przed godziną 10:00 z pełną świadomością tego, iż wrócę zapewne po zmroku.

Tuż za Sabi spotkałem pewnego sakwiarza. Okazał się nim być chłopak z Paryża, który dzień wcześniej pokonał przełęcze dziś będące moim celem. Tego dnia chciał dojechać do Saragossy odwiedzając po drodze miasta Jaca, Ayerbe i Huesca. Swoją podróż planował zakończyć w andaluzyjskiej Granadzie. Poinstruowałem go jedynie, aby na terenie Hiszpanii jeździł w kasku, ponieważ może zapłacić wysoki mandat, jeśli na jakiejś drodze między kolejnymi miastami przyłapie go bez kasku na głowie jedna z tutejszych służb mundurowych.

Z powodu szybko wzrastającej temperatury w ten początkowo bezchmurny dzień, już przed Jaca musiałem pozbyć się części odzienia wierzchniego. Podjazd po Puerto de Somport (1640 m n.p.m.), chociaż cały czas prowadził pod wiatr, pokonałem w miarę szybko i przyjemnie. Od przełęczy czekała mnie droga, którą nie miałem jeszcze okazji jechać. Pierwszy fragment obejmował 40-kilometrowy zjazd w dół Vallée d'Aspe. Na jego końcu, w maleńkiej wiosce Escot, zaczyna się podjazd pod Col de Marie-Blanque (1035 m n.p.m.). Spotkałem tam dwóch Hiszpanów z Jaca, którzy tego dnia wybrali się w podobną drogę co ja, z tą różnicą, że do Canfranc dojechali samochodem, przejechali przez przełęcz Somport, zdobyli przełęcz Marie-Blanque i wrócili do Canfranc tą samą trasą. Przestrzegli mnie, że podjazd pod pobliską przełęcz, początkowo stosunkowo łatwy, na ostatnich czterech kilometrach mocno daje w kość. Mieli rację. Końcówka to delikatnie łagodniejsza wersja ulicy Nowy Świat w Międzybrodziu Bialskim, lecz ponad dwukrotnie dłuższa. Ze szczytu trudno doświadczyć jakiś spektakularnych widoków – te rozpościerają się dopiero z poziomu wypłaszczenia znajdującego się ponad miasteczkiem Bielle. Oczom ukazuje się wówczas dolna część Vallée d'Ossau.

Zjechałem do doliny i po kilku kilometrach znalazłem się w Laruns. Tym razem wjechałem do miasta od strony północnej i od razu natknąłem się na supermarket. Nie mogłem przepuścić takiej okazji, więc zatrzymałem się na małe zakupy w postaci 6 pączków z czekoladą i – wstyd się przyznać – napoju energ., po którym mocy wystarczyło na ponad połowę podjazdu pod Col d'Aubisque (1709 m n.p.m.). Będąc cięższym o blisko pół kilograma pączków, mocno ruszyłem pod górę. Nie licząc krótkiego postoju w Eaux-Bonnes, wspinaczka na przełęcz zajęłam mi około półtorej godziny. Na szczycie mało nie zwróciłem zjedzonych wcześniej pączków. Kilka zdjęć i szybki zjazd do Laruns, gdyż była już dość późna pora, a na mnie czekało do pokonania jeszcze Puerto del Portalet (1794 m n.p.m.). Ostatnich 10 kilometrów podjazdu należało tylko do mnie, ponieważ po drodze nie spotkałem żywego ducha. Na szczycie akurat Słońce chowało się już za górami, a temperatura spadła do 13 st. C, więc czym prędzej ubrałem na siebie wszystko, co miałem, zjadłem ostatnie trzy z siedmiu bananów, które wziąłem na drogę i około godziny 20:40 rozpocząłem 45-kilometrowy zjazd do Sabi, gdzie zjawiłem się po godzinie 22:00. Po drodze, z uwagi na zapadający zmrok, pominąłem podjazd od strony północnej pod Puerto de Hoz de Jaca, niemniej znam go dosyć dobrze, więc strata to była niewielka, tym bardziej, że zamiast niego zaliczyłem wcześniej o kilometr wyższą przełęcz po stronie francuskiej.

Tego dnia udało się pokonać prawie pełną trasę Quebrantahuesos (i poznać jej część, która do tej pory była dla mnie wielką niewiadomą) wzbogaconą o jeden bonusowy podjazd w postaci mitycznej przełęczy Aubisque. Strava wyliczyła pokonane przewyższenie na 5500 m, czyli całkiem przyzwoicie. Ja tymczasem straciłem dokładnie 3 kilogramy masy ciała.



























Dane:
224,40 km
10 h 9 min
Vśr = 22,09 km/h
Vmax = 68,41 km/h

Słowo na dziś:
el trabajo penoso - katorga

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz