Primo: nie mam pojęcia, czy tytuł tego wpisu stanowi fragment tekstu jakiejś piosenki, czy nie - nawet jeśli tak, nie został z tego źródła zaczerpnięty, lecz w mym umyśle pojawił zupełnie przypadkowo.
Secundo: chciałbym, aby ów krótki, poniżej zamieszczony wywód nie zalatywał zbytnio egzystencjalizmem.
Praktycznie w ostatniej chwili przypomniało mi się, że pociecha mojego miłego znajomego obchodzi dzisiaj swoje pierwsze urodziny. Siłą rzeczy odniosłem to do sytuacji sprzed kilku dni: w Sabi znajdują się bodaj dwa zakłady pogrzebowe. W jednym z nich pracuje para synów mieszkającego tutaj od lat Polaka. Do ich obowiązków należy roznoszenie po klatkach schodowych i sklepach klepsydr, gdy pojawi się „nowy klient”. Ostatnim z nich była niejaka Doña Joaquina L. L. (Viuda de Don Eugenio C. U.). Miała 106 lat. Miesiąc wcześniej odbył się pogrzeb innej wdowy, a była nią Doña Francisca S. V. (Viuda de Don Ángel Í. G.). Miała 101 lat.
Ponadto z moich niezbyt sumiennie gromadzonych danych wynika, że w 2016 roku odbyło się pożegnanie co najmniej jednej 100-letniej wdowy, natomiast w 2015 roku: 103-latki, 104-latki i 100-latka (sami wdowcy, ale z tego nie wysnuwam żadnych pochopnych wniosków). Na tutejszym, nieprzesadnie dużym cmentarzu grono stulatków stanowi już kilkanaście osób, natomiast w dziesiątkach można liczyć osoby, które mając lat 80-99 odeszły z tego świata.
Gdzieś ostatnio czytałem, że najdłużej w Europie żyją właśnie Hiszpanki. Mam nadzieję (i życzę jej tego), że córka miłego znajomego, chociaż jest Polką, dożyje tak pięknego wieku i w XXII wieku będzie wspominała jak dobrze (oby nie!) bądź źle było w czasach, gdy się urodziła.
Słowo na dziś:
la viuda - wdowa
la viuda - wdowa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz