To jest niesamowite, gdzie ci ludzie swego czasu zakładali
wioski! Do niektórych z nich dojazd jest wręcz kosmiczny. Domyślam się, że tych
kilkaset lat temu kierowali się przede wszystkim względami bezpieczeństwa. W
dzisiejszych czasach nie mają one większego znaczenia, natomiast trudności
związane z dotarciem do nich i mieszkaniem w takich miejscach pozostały.
Po południu zaliczyłem dwa miasteczka, o których istnieniu
dowiedziałem się dopiero tydzień temu. Analizowałem sobie mapę i przypadkiem
natknąłem się na dwa małe punkty, leżące obok siebie w górach, pod
którymi niejednokrotnie przejeżdżałem bez świadomości tego, że gdzieś tam
wysoko ktoś może mieszkać. Są to Barbenuta (1185 m n.p.m.) i Espierre (1242 m n.p.m.).
Najpierw obowiązkowa siesta, dopiero po której z trudem
zebrałem się na rower. Była zresztą dosyć późna godzina na dalsze wojaże. Pierwszy
cel: wioska Orós Bajo i zbadanie czy droga prowadząca z niej będzie stanowiła godny
uwagi skrót. Wszak deniwelacja na poziomie 210 m oraz 6 serpentyn na dystansie
2,5 km
mogą robić wrażenie. Niestety okazało się, że jest to droga kamienista, przeznaczona
bardziej dla roweru górskiego bądź samochodu terenowego. Troszkę smutek.
Pozostała realizacja głównego celu. Pojechałem zatem tak,
jak radził David: przez Orós Alto do Biescas, potem w kierunku Gavin, przed
którym odbiłem na tamtejszy kemping, a ten ominąwszy od lewej, rozpocząłem właściwy
podjazd. Posiada on średniej jakości nawierzchnię. Droga do Aso de Sobremonte po przeciwnej stronie
doliny jest o wiele ciekawsza: w super stanie, bardziej
stroma, naznaczona serpentynami, acz mniej widokowa. Wspinaczka do Barbenuta
liczy sobie 6,7 km
i 515 m
przewyższenia, natomiast do końca asfaltu w Espierro jest to odpowiednio 7,1 km i 615 m (wg Geocontext-Profiler;
w rzeczywistości trudno mi się zgodzić z tymi danymi). Faktycznie - jak
zakładałem - dalszy podjazd rowerem szosowym do Ermita de San Juan jest
niemożliwy. Poświęciłem krótką chwilę na podziwianie widoków. Z uwagi na
zapadający zmrok, na szybkości udałem się w drogę powrotną do domu. Niepotrzebnie spodziewałem się
fajerwerków, aczkolwiek uświadomiłem sobie, jak wiele tutaj pozostało jeszcze do
odkrycia.
Wycieczka w liczbach:
54,25 km
2 h 16 min 33 sec
Vśr = 23,83 km/h
Vmax = 54,26 km/h
1375 m przewyższenia
Słowo na dziś:
la desilusión - rozczarowanie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz