Dzisiaj pojechałem tam, gdzie wczoraj już nie zdołałem - Aso
de Sobremonte (1262 m
n.p.m.). To tylko jedna z trzech miejscowości położonych na wzniesieniu ponad
Biescas. Obok leżą jeszcze Betés de Sobremonte (1264 m n.p.m.) oraz Yosa de
Sobremonte (1260 m
n.p.m.). Wyjazd ten muszę jednak zaliczyć do najmniej udanych spośród tych ostatnich
dni. Ale po kolei.
Opuszczając Sabi spotkałem gościa jadącego w tym samym
kierunku, czyli w górę Valle de Tena. Miałem średnią ochotę na towarzystwo, a
co za tym idzie - jakieś dyskusje. Ostatecznie okazało się, że być może jest to
początek owocnej znajomości. Ów Hiszpan nazywał się David García Barrio.
Wspólnie posługując się łamaną angielszczyzną, dowiedziałem się m. in., że jego
rodzice prowadzą sklep przy Plaza de Santa Ana, w którym w ubiegłym roku dokonałem
pilnego zakupu opony, a obecnie, gdy tylko przechodzę obok, podziwiam
ustawionego na witrynie cube’a na mechanicznej campagnolo super record za kilka
tysięcy euro. Jego ojciec swego czasu ukończył Paris-Brest-Paris, a teraz robi po
górach pętle o długości 200-300
km, w tym czasami taką, jaką ja mam zamiar przejechać w
przyszłym roku: m. in. przez Col d'Aubisque, Col du Tourmalet, Col d'Aspin, 270-300 km, 8500-9000 m przewyższenia. Pikuś.
David należy do Club Ciclista Sabiñánigo, w ramach którego
startuje w zawodach pod szyldem amatorskiej grupy AACC Kapelmuur. Otrzymałem
zaproszenie do grupy, więc gdy tylko moja znajomość hiszpańskiego będzie
zadowalająca, rozważę taką opcję. Dzisiaj rano jego ekipa pojechała się na
100-kilometrowy trening po górach, a biedak zaspał, dlatego dopiero teraz wybrał
się, aby zajechać do Piedrafita de Jaca i zrobić kilka zdjęć ośnieżonym górom,
po których jeździ i biega. Trzy tygodnie temu wspiął się na Balaitus (3144 m
n.p.m.), z którego – jak stwierdził – przy dobrej widoczności widać Pico de
Aneto (3404 m
n.p.m.), Saragossę oraz Ocean Atlantycki.
Tak dojechaliśmy do Biescas (z prędkością średnią 32,5 km/h pod wiatr),
gdzie zdarzyła mi się drobna usterka przy przedniej przerzutce, a która wyszła
dopiero później na zjeździe. Kawałek dalej pożegnaliśmy się, David pojechał dalej,
a ja zaatakowałem pojazd, który okazał się być godnym przeciwnikiem. Do samego Aso
de Sobremonte liczy sobie 6,4
km długości i 500 m przewyższenia. Pierwsze 2 km są dość strome (w
okolicach 10 %), 6 serpentyn, następnie odbicie w prawo do Betés de Sobremonte,
odbicie w lewo do Yosa de Sobremonte, a główna droga wiedzie do Aso de Sobremonte.
| Dalej będzie nudna seria serpentyn |
| Biescas widziane z góry, a do szczytu daleko |
| Jedyni kibice, którzy ucieszyli się na mój widok |
Na szczycie chwilę zabawiłem. Ubrałem na siebie wszystko, co miałem i jazda w dół. Daleko nie ujechałem, gdyż pojawił się wspomniany problem z przednią przerzutką. Jak na złość, mój narzędziownik nie posiadał tego klucza imbusowego, którego akurat potrzebowałem do regulacji. Będąc zrezygnowanym, zrobiłem kilka zdjęć po drodze, aby coś z tego wyjazdu było. Oczywiście zmarzłem, nawet do tego stopnia, że w Biescas nie mogłem rozgrzać dłoni, choć było aż 10 st. C. Ręcznie tylko wrzuciłem łańcuch na duży blat i skierowałem się ku Sabi.
Znowu odpuściłem drugi z zaplanowanych na dziś podjazdów. Odkryłem go wczoraj na mapie. Jeżeli nawierzchnia będzie utwardzona – w co szczerze wątpię – to powinno dać się wjechać aż na około 1560 m n.p.m., co będzie zdecydowanie najwyższym podjazdem w promieniu 20 km od Sabiñánigo. W najbliższych dniach to sprawdzę.
Sobota w liczbach:
44,64 km
1 h 46 min 29 sec
Vśr = 25,15 km/h
Vmax = 52,91 km/h
prawie 880 m przewyższenia
Znowu odpuściłem drugi z zaplanowanych na dziś podjazdów. Odkryłem go wczoraj na mapie. Jeżeli nawierzchnia będzie utwardzona – w co szczerze wątpię – to powinno dać się wjechać aż na około 1560 m n.p.m., co będzie zdecydowanie najwyższym podjazdem w promieniu 20 km od Sabiñánigo. W najbliższych dniach to sprawdzę.
Sobota w liczbach:
44,64 km
1 h 46 min 29 sec
Vśr = 25,15 km/h
Vmax = 52,91 km/h
prawie 880 m przewyższenia
Słowo na dziś:
la avería - usterka
la avería - usterka
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNo proszę,pierwsze znajomości branżowe,oby tak dalej. Jednak nie jesteś takim socjopatą, za jakiego się uważasz... ;)
OdpowiedzUsuńAlbo za jakiego uważają Cię inni, hehe - taki żarcik Młody, żebyś nie myślał, że już się od nas uwolniłeś;) Magda
OdpowiedzUsuń