14 listopada 2016

San Juan de la Peña

Niedziela była taka piękna: ani jednej chmurki na niebie, temperatura dochodziła do 16 st. C, a ja cały dzień boży dzień walczyłem z przednią przerzutką – rozkręciłem ją, wyczyściłem, ustawiałem i regulowałem, aż w końcu nigdzie nie pojechałem. A chciałem tego dnia odwiedzić miejsce dla mieszkańców Aragonii tak ważne, jak dla Polaków Częstochowa - Monasterio de San Juan de la Peña. Bitwę ze sprzętem wygrałem dopiero wieczorem, lecz było to gorzkie zwycięstwo. Przerzutka jakoś działała, nie było idealnie, ale ważne, że z grubsza spełniała swoją funkcję.

Trudy dnia wczorajszego postanowiłem wynagrodzić sobie dzisiaj. Wystartowałem o świcie mojego czasu, czyli po godzinie 14:00. Po 29 km kręcenia na zachód, zjechałem z głównej drogi na prowadzącą do Santa Cruz de la Serós. Dwa kilometry wcześniej uświadomiłem sobie, że zapomniałem zabrać odzienie wierzchnie – kamizelkę bądź wiatrówkę. Chwila zastanowienia... może wrócić do domu? Jeśli nie zdążę przed zmrokiem, to zmarznę bardziej, niż zwykle. Nie, przecież jestem prawie u celu! Muszę tylko ograniczyć do minimum ilość postojów. Niemniej tamta myśl powróciła jeszcze na podjeździe, który całą drogę prowadził w cieniu wysokich skał. W pewnym momencie temperatura spadła poniżej 6 st. C, a jedyne co mogłem zrobić, to ubrać rękawiczki.

W samym miasteczku, gdzie zaczyna się właściwy podjazd, znajduje się Iglesia de San Caprasio, budowany w latach 1020-1030. Z uwagi na wymagany od siebie pośpiech, niestety nie poświęciłem mu chwili na zrobienie fotografii – wszak to dosyć popularna w okolicy atrakcja, gdyż w prawie każdym miasteczku stoi blisko 1000-letni kościół. Sam podjazd na szczyt płaskowyżu (1212 m n.p.m.), gdzie znajduje się Nowy Klasztor z hotelem i innymi cudami, liczy sobie 8 km długości i 830 m przewyższenia przy deniwelacji równej 440 m. Około kilometr przed końcem znajduje się wbudowany w skałę Stary Klasztor, w którym – jak podaje legenda – ukryty był Święty Graal przed Maurami. Gdyby podjazd liczyć od zjazdu z drogi N-240, miałby on następujące parametry: 12 km długości i 970 m przewyższenia.


Góry, góry...
...wszędzie góry, a u dołu Santa Cruz de la Serós
Symbolów francuskich Pirenejów - Pic du Midi d'Ossau (2884 m n.p.m.)
Peña Oroel (1769 m n.p.m.)
Monasterio Viejo
Serpentyny obowiązkowo
Monasterio Nuevo (1212 m n.p.m.)


Spod Nowego Klasztoru udałem się w kierunku Bernués. W ubiegłym roku w miasteczku tym spędziłem bodaj 2 godziny w portalu tamtejszego 1000-letniego kościoła chowając się przed chmurą burzową, z której ostatecznie spadło kilka kropel deszczu. Zjazd ma 10,5 km długości i na tym dystansie pokonuje się 300 m w dół. Nie wiem, jak to ująć w słowa, ale... ta droga jest po prostu piękna. Nawierzchnia prosta jak stół, prawie non-stop w dół, delikatne zakręty, po których można dostojnie sunąć z prędkością 50 km/h, a do tego niesamowite krajobrazy wokół i zero samochodów. Jeśli w przyszłości zainwestuję w kamerkę, będzie to pierwsza trasa, jaką uwiecznię na filmie.



Droga-marzenie
Peña Oroel


Na jej końcu skręciłem w lewo na drogę, którą peleton przyjechał z Tarrazony podczas 6. etapu Vuelta a España 2012. Jej jakość pozostawia trochę do życzenia, ale ważne, że znowu pnie się pod górę z finałem na Puerto de Oroel (1080 m n.p.m.) u stóp Peña Oroel (1769 m n.p.m.). Szybki zjazd do Jaca, na którym został już naprawiony asfalt na serpentynach (w ubiegłym roku były kratery jak na drogach Dąbrowy Górniczej czy Sosnowca). Odcinek z Jaca do Sabi, jadąc z wiatrem, byłby tylko formalnością, gdyby nie to, że około 6 km od domu najechałem na paskudny kamień, wręcz głaz dla roweru szosowego. Aż podskoczyłem na nim, ale tym razem, na szczęście ominęło mnie bliskie spotkanie z ziemią, co przy prędkości 45 km/h nie byłoby zbyt przyjemne. Przejechałem może 2 km i powietrze zeszło z tylnego koła, a że nie miałem ochoty zabierać się za kolejne naprawy roweru na poboczu drogi po zmroku, przez kolejne 2,5 km turlałem się na takim kapciu, a potem jeszcze kilometr z kolarskiego buta. Jutro wezmę młotek, pojadę tam, odszukam ten kamień i dokonam srogiej zemsty.



Chmury starają się przedostać ze strony tej niegodnej, najstarszej córy Kościoła


Fragment dla statystyków:
86,47 km
3 h 20 min 59 sec
Vśr = 25,81 km/h
Vmax = 55,04 km/h
2450 m przewyższenia


Słowo na dziś:
la zapatilla - kapeć (lać)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz