Dzisiaj i jutro chciałem wykręcić ostatnie kilometry w tym roku, a tu masz babo placek. Doprawiłem się wczoraj na podjeździe pod Alto de Petralba. Ból gardła, osłabienie i te sprawy. Ostatni kilometr prowadził w cieniu, temperatura wynosiła kilka stopni powyżej zera, a ja porozpinany i do tego dyszałem jak lokomotywa. Wezmę większą dawkę prochów na noc i może jutro będzie na tyle dobrze, żeby spokojnie pojeździć po okolicy. Gdy człowiek choruje na cyklozę, nie jest istotny stan organizmu czy warunki atmosferyczne. Żeby jeździć, trzeba jeździć.
el resfrío - przeziębienie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz