Dzisiaj wyskoczyłem na rower tylko na chwilę. Pokręciłem się po miejskich hopkach i zajrzałem na pobliski Latas. Solidne dotlenianie organizmu każdego dnia to podstawa. Wczoraj natomiast moim celem była wioska Betés de Sobremonte (1298 m n.p.m.).
Nie byłbym sobą, gdybym późno nie wyjechał. Przed Biescas (860 m n.p.m.) temperatura wynosiła już tylko 5-6 st. C, ponieważ Słońce zdążyło schować się za Güé (1579 m n.p.m.). W tej sytuacji zrezygnowałem z ataku na podjazd. Stwierdziłem, że na jego końcu winna panować temperatura, przy której raczej zmarznę, biorąc pod uwagę ilość mojego odzienia. Za nowy cel obrałem sobie Gavín (974 m n.p.m.), do którego jeszcze docierały promienie słoneczne.
Nie byłbym sobą, gdybym późno nie wyjechał. Przed Biescas (860 m n.p.m.) temperatura wynosiła już tylko 5-6 st. C, ponieważ Słońce zdążyło schować się za Güé (1579 m n.p.m.). W tej sytuacji zrezygnowałem z ataku na podjazd. Stwierdziłem, że na jego końcu winna panować temperatura, przy której raczej zmarznę, biorąc pod uwagę ilość mojego odzienia. Za nowy cel obrałem sobie Gavín (974 m n.p.m.), do którego jeszcze docierały promienie słoneczne.
Skorzystałem z okazji i zajrzałem na pobliski kemping Las Nieves, gdzie w 1996 roku zginęło 87 osób. Więcej na ten temat było we wpisie z dnia 24.11.2016 r. pod tytułem „Katastrofalne deszcze”. Akurat jakaś para spacerowała po miejscu pamięci. Obok zasadzonych drzew spoczywa na ziemi 87 głazów symbolizujących ofiary tej tragedii.
| Kemping Las Nieves |
| Miejsce pamięci |
| Pomnik postawiony w 20. rocznicę tragedii |
Przeskoczyłem przez centrum Biescas i zaliczyłem świetny - pod względem kolarskich wrażeń - odcinek drogi do Gavín. Śmiało mogę powiedzieć, że zamyka on podium najlepszych tras w okolicy. W samym miasteczku nie zatrzymałem się ani na chwilę. Zawróciłem i zjechałem 2-kilometrową, falującą na boki drogą. Prawie zerowy ruch o tej porze pozwalał dość ładnie ścinać zakręty. Tą drogą po prostu się płynie. Ponownie zajrzałem do centrum największej w okolicy miejscowości, a następnie skierowałem się ku Sabi. Po kilku kilometrach odbiłem z głównej trasy na Lárrede, w którym tym razem nie zatrzymałem się. Dalej droga prowadziła za charakterystycznym garbem, u podnóża Punta del Mallo (1653 m n.p.m.). Od dłuższego czasu panował tam cień, więc temperatura zdążyła spaść do niespełna 2,5 st. C. Jadąc cały czas pod górę, nie odczuwałem tak zimna. Będąc na końcu pojazdu, znalazłem się ponad miasteczkiem Latas, skąd do domu został rzut beretem.
| Droga Biescas-Gavín |
| I jeszcze jeden fragment |
| I zjazd |
| Valle de Tena y Río Gállego |
| Iglesia de San Juan de Busa, budowany w latach 1060-1070; w tle Oliván |
| Peña Oroel widoczna od strony wschodniej |
Dane z niedzieli:
41,90 km
1 h 37 min 51 sec
Vśr = 25,69 km/h
Vmax = 70,74 km/h
Dane z poniedziałku:
17,77 km
44 min 43 sec
Vśr = 23,84 km/h
Vmax = 70,74 km/h (w tym samym miejscu)
Słowo na dziś:
el dolor - ból
41,90 km
1 h 37 min 51 sec
Vśr = 25,69 km/h
Vmax = 70,74 km/h
Dane z poniedziałku:
17,77 km
44 min 43 sec
Vśr = 23,84 km/h
Vmax = 70,74 km/h (w tym samym miejscu)
Słowo na dziś:
el dolor - ból
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz