Teoretycznie nie ma o czym pisać, ponieważ problem ten raczej tutaj nie występuje. Wiadomo: góry, czyste powietrze etc. Z drugiej jednak strony w Sabiñánigo znajduje się jedna z większych w okolicy strefa przemysłowa. Na jej terenie działa pewna liczba przedsiębiorstw, w tym zakłady chemiczne produkujące prawie wszystko: od amoniaku i chloru, przez różne kwasy oraz związki PVC, aż po kleje i żywice. Kolejna fabryka natomiast produkuje wysokiej jakości folię aluminiową, w tym spożywczą. Nieciekawa perspektywa, aczkolwiek do tej pory nie odczułem żadnych negatywnych skutków ich obecności.
Niska emisja jest na zupełnie innym poziomie niż na Górnym Śląsku. Faktycznie, prawie każdy porusza się samochodem, ale i tak jest ich tutaj zdecydowanie mniej. Jeśli już ktoś decyduje się na ogrzewanie własnego mieszkania, stosuje w tym celu gaz lub olej opałowy. Węgla i koksu nie ma. Czasami ktoś pali w kominku, wówczas najpierw można poczuć stosunkowo miły zapach dymu pochodzącego od drewna, a dopiero potem zlokalizować optycznie ów jasny dym. Arabska sąsiadka także ma w mieszkaniu kominek. Niedawno przyjechała do niej straż pożarna. Jeden z lokatorów pobliskich budynków wezwał pomoc, ponieważ zaniepokoił go inny kolor dymu, niż powinien być. Przypuszczalnie jej syn coś wrzucił do kominka. Była afera.
Na jednym z większych portali internetowych pojawił się dzisiaj artykuł dotyczący sposobów walki ze smogiem w Katowicach. Wynika z niego, że sytuacja jest raczej kiepska i szybko się nie poprawi. Obrazowe porównanie mówi, że mieszkaniec Katowic, oddychając lokalnym powietrzem, rocznie przyjmuje do organizmu ilość toksyn, która jest obecna w 2500 papierosach. Niedaleko do wyniku krakowskiego - 2700 papierosów. W tej sytuacji po co w ogóle palić papierosy? Wystarczy oddychać...
Nie mogę nie wspomnieć jeszcze o kwestii zawyżonych w Polsce norm. Niedawno w Paryżu został ogłoszony alarm smogowy. Miasto zmaga się z najgorszym smogiem od 10 lat. Według polskich kryteriów powietrze jest całkiem dobre i o smogu nie ma mowy. Warto porównać poziomy informowania i poziomy alarmowe, aby mieć świadomość tego, jak państwo oszukuje obywateli.
Nie mogę nie wspomnieć jeszcze o kwestii zawyżonych w Polsce norm. Niedawno w Paryżu został ogłoszony alarm smogowy. Miasto zmaga się z najgorszym smogiem od 10 lat. Według polskich kryteriów powietrze jest całkiem dobre i o smogu nie ma mowy. Warto porównać poziomy informowania i poziomy alarmowe, aby mieć świadomość tego, jak państwo oszukuje obywateli.
Sytuacja i tak jest lepsza niż 20, 30 czy 40 lat temu, kiedy działało znacznie więcej zakładów przemysłowych. Gdzieś słyszałem anegdotę, która mówiła, iż w latach 80. japońscy naukowcy badali z poziomu orbity jakość powietrza w Europie. W wynikach tych badań wyszło im, że na Górnym Śląsku, przy tamtejszym stanie powietrza, nie powinno istnieć życie. Ślązacy o tym nie wiedzieli i żyli dalej. Podobna sytuacja jest teraz w wielu miejscach w Chinach. Widziałem też ostatnio zdjęcie Górnego Śląska z amerykańskiego satelity szpiegowskiego, wykonane na początku wiosny 1968 roku. Widać na nim wyraźnie, gdzie i jaki zakład przemysłowy blisko 50 lat temu zatruwał powietrze. Równie ciekawe było porównanie znanych sobie miejsc ze stanem obecnym.
Nie ukrywam, że wszystko to, o czym napisałem powyżej, stanowiło jedną z przyczyn opuszczenia przeze mnie naszej pięknej Ojczyzny.
Przy okazji, pod tymi linkami można sprawdzić w czasie rzeczywistym jakość powietrza w Katowicach i miejscowości Sangüesa, w której znajduje się najbliższa Sabiñánigo stacja pomiarowa.
Słowo na dziś:
el veneno - trucizna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz